Blog wędkarski.

Witam wszystkich na moim blogu.         

Jest to trochę nietypowy blog, bo oparty na Joomli a nie na WordPressie, ale i tutaj dodałem możliwość komentarzy dla zarejestrowanych użytkowników. Wszyscy niezarejestowani zobaczą wpis tylko do przycisku "Zaloguj się, aby zobaczyć". Cały artykuł do przeczytania i komentarz po zalogowaniu. Nie zależy mi by reszta artykułu była dostępna tylko dla zarejetrowanych, lecz możliwość komentarzy już tego wymaga. Nie mam czasu przeglądać stale wpisów na blogu.

 

Co z Chańczą. Wpis 14.

Co się dzieje z zalewem Chańcza.

obraz jpg. zdjęcie tamy na zalewie Chańcza, widok o ile ubyło wody do końca sierpnia 2012r

W ostatnich dniach, ukazało się kilka artykułów w sieci i prasie, donoszących o katastrofie ekologicznej nad zalewem Chańcza. Ja postaram się tą sprawę przybliżyć z mojego, wędkarskiego punktu widzenia, bo prasowe są ciut przesadzone. Nad zalewem byłem 28.08.2012r, oczywiście sprawdzić na miejscu jak to wygląda i powędkować. Moje zdjęcia zrobione niedaleko stanicy WOPR, za Życinami, w stronę tamy.

obraz jpg. zdjęcie stanicy WOPR na zalewie Chańcza

obraz jpg. zdjęcie wjazdu na zalew od wsi Chańcza

Co roku jesienią, woda z zalewu jest upuszczana o jakieś 2m. Kilka lat wcześniej, chyba pięć, zdarzyło się, że jej poziom został obniżony o jakieś  2.5m. Ten rok jest rzeczywiście wyjątkowy, bo jak pamiętam, tak niskiego stanu wody tutaj, nigdy nie było. Czytałem, że w 1995r był podobny jak dziś, ale ja tego nie widziałem. W tym roku wodę zaczęto upuszczać latem, a nie późną jesienią, co przyczyniło się do nagłośnienia sprawy. Powolne i nie tak duże upuszczanie wody, pozwala na zejście w koryto wszystkim organizmom żywym, oraz rybom. W tym roku szczeżuja została na brzegach i w wysokich temperaturach gnije, więc śmierdzi. W mulistych zagłębieniach, mogło też zostać kilka ryb, które nie zdążyły spłynąć z wodą, ale nie wierzę, że gniją. Zaraz po upustach wody, wiele osób brodzi w mule i wybiera urwany sprzęt wędkarski. Ryby też.

obraz jpg. zdjęcie plaży przy tamie, na zalewie Chańcza

obraz jpg. zdjęcie tawerny nad zalewem Chańcza

Najbardziej pokrzywdzeni są oczywiście wszyscy, prowadzący jakąkolwiek działalność rekreacyjną i im szczerze współczuję. Mam też do nich sporo zastrzeżeń, jako wędkarz. Sprawa grodzenia dojazdu do brzegów i opłat, ale w tej sytuacji to mniej ważne. 

Boję się, że zalew zostanie zniszczony, podobnie jak zalew w Cedzynie.

Nikt precyzyjnie nie odpowiada, dlaczego woda nieustannie znika z zalewu. Katastrofy na razie nie ma, bo kto zna zbiornik, to wie, że na dużej powierzchni głębokość wody to 6-9m. Puki co, nie ma jakieś niecałe 4m. Tam gdzie wędkowałem, przy samym brzegu, jest jeszcze na ponad 3m głęboka. Woda czysta, brzegi piaszczyste i mniej ludzi. Kto ma ochotę może swobodnie wędkować i odpoczywać. Od Rakowa do Życin nie polecam, ale i tam wędkujących sporo. Podobno w korycie łowią płocie i jazie, trafia się też sandacz. Przyczyn niskiego stanu wody jest kilka, ale najprawdopodobniej dużo więcej wody pobiera kopalnia siarki. Ostatnie suche lata, sprawiają, że coraz mniejsze stany wody są wszędzie. Rozmawiałem z kolegą o łowisku w Nowinach. Jest jego członkiem. Podobno u nich, woda z 7m obniżyła się do niecałych 2m. Cementownia musiała obniżyć pompy, bo nie pobierały już wody do chłodzenia.

obraz jpg. zdjęcie zalewu Chańcza, widok na las od wsi Chańcza

Nad Chańczą byłem z kolegą do godziny 24. Ja złowiłem węgorzyka sznurówkę a kolega leszczyka. Wróciły do wody. Nad zalewem w nocy cisza, sygnalizatory nigdzie nie pracowały, czyli brania nie najlepsze. Noc jasna , księżyc wchodzi na pełnię. Zdjęcia pokazuję pozytywne. Widoki po spuszczonych zbiornikach, widuję coraz częściej na żywo. Dla mnie nic nowego. Przyzwyczaiłem się.

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Pojaw prawdziwków pod Kielcami. Wpis 13.

Sierpniowy pojaw borowika szlachetnego w lasach pod Kielcami. 20.08.2012.obraz jpg. zdjęcie wiaderka z borowikami szlachetnymi na tle igliwia

Dotąd pisałem wysyp borowika szlachetnego, ale rzeczywiście z poprzedniego można się było uśmiać. Jak szybko się pokazał, tak jeszcze szybciej zginął i był miejscowy. Na forach, internauci często piszą o pojawie, więc i ja tak będę pisał. Od dłuższego czasu, czytam smętne wpisy, że sucho i grzybów brak, więc pragnę poinformować - w okolicy Kielc, od soboty, trwa pojaw prawdziwka. Informacje o każdym pojawiającym się gatunku grzyba w lesie, mam natychmiast, więc mogę w każdym momencie wyskoczyć do lasu. W niedzielę pracowałem, więc dziś odwiedziłem las, oczywiście jodłowy. Tak jak poprzednim razem, w Kielcach żar leje się z nieba, a prawdziwki wyskoczyły. Rano byłem zajęty, więc zbiór zacząłem od godziny jedenastej. Gdy ja zaczynałem z lasu wychodziło akurat kilka osób. Zbiory mieli przepiękne. Moje takie jak widać, ale ponoć kto rano wstaje, ten ma. Dzisiejsze to zielone wiaderko z dużym grzybem obok. Duży z lokatorami, a reszty jeszcze nie obierałem. W lesie susza straszna, borowiki rosną wszędzie. W ścinkach, trawach i bezpośrednio w igliwiu. Małych sporo, ale u innych grzybiarzy. Ja, jakoś zawsze szukam dużych. Borowiki tylko suszę, a najlepsze to te, u których spód kapelusza zaczyna zmieniać barwę na zielonkawą i oczywiście z sosny, a nie z jodły. Oprócz borowika, jest jeszcze malutki ceglasty i duże białe kozaki. Pojaw może być krótki. Nigdy tak szybko nie pojawiały się w trawach, a jak na trzeci dzień, to prawdziwki nienaturalnie wyrośnięte. Lepiej się pośpieszyć z wycieczką do lasu. 

obraz jpg. zdjęcie dwóch borowików szlachetnych pod pniem jodłyOd dłuższego czasu na forach grzybowych i w raportach ze świętokrzyskiego wiało nudą, a tu nagle się okazało, że grzyby są. Jak to dobrze uderzyć w stół. W czwartek 16.08 widziałem pod Skarżyskiem kilkanaście borowików i sporo kozaka czerwonego. Od kilku już dni, jest maślak żółty, ale jakoś głupio pisać o nie swoich grzybach. Do lasu chodzę nie za często i nie dłużej niż pięć godzin (kłopoty z nogą), ale borowikom nie przepuszczę. Uzbierane, wyjątkowo zdrowe. Odeszło mniej niż 5%. Oprócz dużego, tylko dwa całkowicie z lokatorami i kilka trzonków.

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Grzyby lipiec 2012r. Wpis 8.

obraz jpg. zdjęcie miski z grzybami, borowiki szlachetne i ceglastopore oraz maślaki żółteGrzyby Zagnańsk 26.07.2012r.

Wczoraj znalazłem dwa wpisy z województwa świętokrzyskiego w raporcie doniesień o grzybach ze strony grzyby.pl. Informują o pojawieniu się w okolicach Zagnańska dużej ilości borowików. Wyniki piękne 200 i 340 sztuk w kilka godzin. Całkowicie nie znam tych lasów, choć to kilkanaście kilometrów od Kielc ale ewentualny spacer jeszcze nikomu nie zaszkodził, więc wsiałem w autobus i za trzy kwadranse byłem w lesie. Jak czegoś nie znasz, to poznaj. Chodziłem w pobliżu wsi Siodła, praktycznie tylko przy drodze. Nie wiem w których rejonach są znośne lasy, ani grzybowiska. Uzbierałem dziesięć prawdziwków, trochę borowików ceglastoporych i maślaków żółtych. Wybiorę się tam jeszcze w tym roku ale może w inny rejon. Na samych brzegach sporo śmieciowisk. Powinny być też i na Piaskach za więzieniem. 

Grzyby w okolicach Kielc pojawiły się niespodziewanie po przechodzących burzach prawie we wszystkich okolicznych lasach. Jest to wysyp lipcowy borowika, ale brak deszczy chyba sprawi, że będzie on najkrótszy. Nie miałem czasu by wybrać się w znane mi lasy. Borowiki pokazały się w jodle i lasach liściastych. Było ich wszędzie sporo ale w większości niezbyt zdrowych. Kto znał dobre miejsca to w środę i czwartek uzbierał naprawdę duże kosze a nawet więcej. Dopisek piszę w sobotę a podobno już w piątek nie było ich tyle. Niektórzy znajomi twierdzą, że to raczej będzie po wysypie. Ja niestety pracuję.

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Wędkowanie w Chańczy 2012r. Wpis 12.

Chańcza 11.07.2012r.obraz jpg. lato na zalewie Chańcza, widok na Życiny od strony wsi Chańcza

Okazjonalne wędkowanie latem w Chańczy na zalewie łatwe nie jest. Natłok urlopowiczów i wędkarzy biwakujących dłużej sprawia, że większość lepszych miejsc jest zajętych. W ciągu dnia sporo osób korzysta ze skuterów wodnych i motorówek a nie każdy to lubi. Słyszałem od znajomych o sporym upuście wody a przy tym o słabych braniach, ale wybrałem się zobaczyć jak to wygląda i powędkować, mnie praktycznie nic nie przeszkadza. Gdy woda jest spuszczona cała linia brzegowa, tak jak jesienią nadaje się do wędkowania, więc o miejscówkę nie było zmartwienia.


Nad wodę dotarłem o godzinie piętnastej a łowienie zakończyłem o siódmej następnego dnia. Po dojściu nad samą wodę mocno się zdziwiłem, od strony wsi Chańcza nikt nie wędkował. Była środa ale takiej pustki latem to się nie spodziewałem. Owszem ludzi sporo, ale bez zbytniego tłoku na całym zalewie. Środa to był ostatni dzień upałów a w nocy przechodził zimny front z burzami. Do zachodu słońca i ranek poświęciłem łowieniu białej ryby na pickery a nocą postawiłem gruntówki z pęczkiem rosówek, konkretnie na suma. Oczywiście zanęciłem wątrobą i suszoną krwią z płatkami owsianymi. Na białą rybę zanęta z dużą ilością słodkiej kukurydzy z puszki. Wędkowałemobraz jpg. zalew w Chańczy koło Rakowa, zachód słońca po przejściu burzy pod laskiem od wsi samotnie, nawet rano nikt w pobliże nie przyjechał, więc nie mogłem porozmawiać jak z rybami. U mnie masakra, choć próbowałem łowić przeróżnie i na kilka przynęt. Nawet leszczyki nie chciały współpracować. W wielkich bólach złowiłem trzy. Dużo poskubywań ale brań niewiele. W nocy rosówki lekko poszarpane, też raczej przez drobnicę, brań zero. Jesienią często słychać brania na głośnych sygnalizatorach a tej nocy było cichutko, nie było też słychać by ktoś podbierał większą rybę. Przy samym brzegu przez cały czas grasowały spore okonie goniąc drobnicę. Rano nieliczne spławy większych karpi a w nocy dwa czy trzy wyraźne uderzenia sandacza. Woda czysta i ciepła, wspaniała do kąpieli a po spuszczeniu ponad metra z lustra powierzchni w każdym miejscu piaskowe podejścia na sam brzeg. Miejsce w którym wędkowałem głębokie od samego brzegu i wolne od zaczepów, jesienią mocno obławiane. Nie trzeba wywozić pontonem  żywców na sandacza, można łowić z rzutu. Przyszło spore ochłodzenie i dobry księżyc na sandacza, więc można próbować go złowić ale wydaje mi się, że lepiej na żywczyka lub martwą rybkę, przy samych nogach i malutkim spławikiem.  Okonie podchodzą bliziutko, to może i on też. W najbliższym czasie spróbuję muszę tylko nałowić uklei.

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Wędkowanie w Gackach 2012r. Wpis 11.

Gacki 27.06.2012r.

obraz jpg. panorama zbiornika Podkowa w Gackach, widok ze starej drogi kopalnianej

Długo zbierałem się na opis tego zbiornika ale w moim wieku to spora wyprawa. By pochodzić i porobić zdjęcia oraz powędkować, muszę być sam a na dodatek lubię łowić tam gdzie nie da się dojechać samochodem. Dalej jestem nie zmotoryzowany, więc by mieć jakieś wyobrażenie o tym podobno, chimerycznym zbiorniku wybrałem się nad niego na całą dobę, komunikacją busową a busów do Gacek jest tylko kilka. Nad wodę doszedłem ok. godziny czternastej a odszedłem o dziewiątej. Łowiłem tam kila lat wcześniej, chyba trzykrotnie z kolegą, więc pewne wyobrażenia o wędkowaniu miałem. Dwa razy byłem wiosną i raz późną jesienią. Efekty mizerne, wiosny nie pamiętam a jesienią jeden niemiarowy szczupak i coś spadło mi z pickera, chyba amur bo łowiłem na przynętę pływającą, były już pierwsze przymrozki. Oczywiście miałem też sporo wiadomości z drugiej ręki. Większość, często tam wędkujących nęci grochem i na niego łowi, ale ja napaliłem się na amury. Miejscowi łowią spore, późno jesienią, spławikówkami i na głębokiej wodzie, przeważnie na ciasto. Na wyjazd zaopatrzyłem się mocno w zanętę karpiową 2.5kg, trzy puszki kukurydzy i kilogram płatków owsianych. Do tego dip o smaku kukurydzy. Oprócz resztek zanęty nic po wędkowaniu mi nie zostało. Łowiłem w dzień na dwa tele pickery a w nocy zamieniłem jednego na ciężki grunt z proteiną pływającą, nabitą bezpośrednio na hak. Błąd, ta to dopiero łapie wywłócznik. Urwałem jeden zestaw gruntowy i cztery zestawy z pickerów. Wędki takie a nie inne, bo tak mi wygodniej podróżować busami i dlatego na wyjazdach nimi wędkuję. Zestawy identyczne jak na zdjęciu o zalewie w Morawicy tylko na przyponach plecionka 0.08mm.

Ogólna zasada wędkowania na Gackach to grubsza żyłka niż gdzie indziej aobraz jpg. zdjęcie zbiornika podkowa w Gackach, widok płytszej zachodniej strony wyrobiska zestawy takie by nie kleszczyły się między głazami na dnie i jak najmniej łapały wywłócznik. Spławik też grubiej a przypony mocne lub z plecionki. Dlatego lepiej z gruntu łowić ciężarkami ok. 40-50g na rurce antysplątaniowej, żyłka minimum 0.25mm a donęcać koszykiem zanętowym lub procą. Łatwiej tak ściągać zestawy. Haki też grubsze, kute. Gamakatsu nie zdały egzaminu, wiele spinały ryb ale najdłużej utrzymują w górze przynęty pływające a jak szybko namaka to brań nie ma. Połowiłem sobie do woli ale ryby takie jak napisałem wyżej. Poszły do wody. Trzy leszcze i zarybieniówka do 40cm, ciut większy karp spiął mi się przy samym brzegu ale nie miał więcej niż 2kg. Dużo ryb spadało przy holu bo zerwanie wywłócznika z rybą na haku wcale takie proste nie jest. Możliwe, że było coś troszkę większego ale nie koniecznie bo na pickerach z przynętami pływającymi brania są widowiskowe a ryby uciekają na Gackach w roślinność. Brania gwałtowne a odjazdy nie spotykane gdzie indziej. Nad wodę zajechałem w środku słonecznego dnia, wiał mocny zachodni wiatr, więc była spora falka. Rozłożyłem wędki, założyłem zestawy z Morawicy i zanęciłem dziesięcioma koszyczkami łowisko. Robię tak zawsze. Spokojnie zacząłem wiązać haki na plecionce ale często zerkałem na wędki. Po kilkunastu minutach niespodziewane pierwsze branie i urwany przypon z żyłki 0.14mm. Zmiana na plecionki i dwa  szybkie brania. Jedna ryba spięta a druga mała. Do zachodu słońca spokój a potem różnie. W nocy kropił deszcz ale najwięcej brań miałem rano w tym kilka skubanych, leszczowych. Wędkujących sporo od samego świtu, wieczorem niewielu a w nocy praktycznie na płytkiej zatoce było nas czworo. Przyczyną małej frekwencji na zbiorniku mogły być mecze w telewizji. Jeden okazjonalny wyjazd nie daje gwarancji złowienia większej ryby, można postawić trzy grochy na włos i czekać. Ale to zawsze jest jak w lotto, masz szczęście to coś złowisz. Najlepsze jest oczywiście kilkudniowe przygotowanie łowiska. Dla mnie to niemożliwe, za daleko i brak czasu. Miejsce piękne, woda czysta i można pod sam brzeg dojechać samochodem, w wakacje łowi masa ludzi. Zaobserwowałem też kilka spławów sandacza ale nie wiem nawet czy na Gackach da się złowić płotkę lub jakiegoś innego żywca. W tak ciepłej wodzie i tak lepiej łowić go na trupka wypchanego styropianem. Można spróbować lecz ja go nie miałem a szkoda. Spławy sandaczy raczej nie dużych ale są na bank.

Po zarzuceniu przynęty nie podciągać zestawów.

Zaloguj się, aby zobaczyć.