Blog wędkarski.

Witam wszystkich na moim blogu.         

Jest to trochę nietypowy blog, bo oparty na Joomli a nie na WordPressie, ale i tutaj dodałem możliwość komentarzy dla zarejestrowanych użytkowników. Wszyscy niezarejestowani zobaczą wpis tylko do przycisku "Zaloguj się, aby zobaczyć". Cały artykuł do przeczytania i komentarz po zalogowaniu. Nie zależy mi by reszta artykułu była dostępna tylko dla zarejetrowanych, lecz możliwość komentarzy już tego wymaga. Nie mam czasu przeglądać stale wpisów na blogu.

 

Wędkowanie w Morawicy 2012r. Wpis 10.

obraz jpg. widok karpia odpływającego od brzeguMorawica 25.06.2012r.

Zeszły tydzień poświęciłem grzybom ale to na razie tyle dla nich.

W poniedziałek wybrałem się powędkować na zalew w Morawicy. Był to mój pierwszy w tym roku pobyt na tym zbiorniku. W niedzielę odbywał się tam festyn, chyba z okazji nocy świętojańskiej i od samego rana intensywnie sprzątano pozostawione śmieci. Woda i brzegi czyściutkie. Świetny zalew do kąpieli, wypoczynku i wędkowania podczas wakacji. Łowiących niewielu, oprócz mnie jeszcze tylko trzy osoby. W nocy przechodził przez świętokrzyskie niż a rano dość mocno padało, więc wielkiej ochoty na wypad nie miałem. Łowiłem dwoma teleskopowymi pickerami, początkowo jedną wędką z bocznym trokiem i długim przyponem na kukurydzę z puszki. Drugą postawiłem na koszyku i rurce z krótkim przyponem, przynęta pływająca Corn puff żółta, zapach scopex, zalana olejem. Potem obie, jak tą drugą.

obraz jpg. widok zestawu gruntowego, prosta rurka, koszyk, przypon z hakiem i przynętą pływającąPrzypony z żyłki 0.14mm, haki Gamakatsu LS-1810B nr. 6. Często używam tych haczyków, są bardzo cieniutkie i sprężynujące, lubią się w czasie mocniejszego holu poddać i wypiąć rybę, ale przy tej wielkości to najlżejsze jakie znam. Najdłużej utrzymują nad dnem przynęty pływające i są bardzo ostre. Przed zawiązaniem dobrze sprawdzić odginając je ręcznie, niektóre przehartowane lubią pękać. Zanęta karpiowa waniliowa i dip o smaku kukurydzy. Do tego płatki owsiane i puszka kukurydzy konserwowej. Łowiłem na przynęty pływające bo glony które w tym roku zaczęły porastać dno mocno oblepiały zestawy. Brań niewiele, więcej skubnięć najprawdopodobniej jazi. Ryby takie jak widać, karpiki ok. 40cm i nic poza tym. Jeden rano a następne około południa. Nie trzeba zrywać się skoro świt. Można normalnie z rodziną posiedzieć nad wodą podczas wakacji i jeszcze przy okazji mieć jakieś brania. Po Kaniowie to następna czysta woda do kąpieli.

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Borowik szlachetny 2012r. Start. Wpis 9.

Pierwszy wysyp borowika szlachetnego w 2012r.obraz jpg. zdjęcie miski z kilkoma gatunkami grzybów jadalnych w tym i pierwsze tegoroczne prawdziwki

Okolice Kielc.

W tym roku grzyby pojawiły się w lasach wyjątkowo wcześnie. Tak wiele gatunków w czerwcu  to rzadko spotykana sprawa a większe ilości borowików pojawiały się dopiero w lipcu. W lesie byliśmy z żoną 18 czerwca późno po południu. Nagły i niespodziewany wypad do lasu to sprawka żony która oznajmiła w poniedziałek, że znajomy uzbierał wiaderko prawdziwków i właśnie próbuje je sprzedać. Jeździmy do tego samego lasu, więc błyskawiczna decyzja i po 16 byliśmy już na miejscu. Jak na dwie osoby efekt raczej mizerny, ale chodzimy ze znajomym po tych samych miejscówkach, więc zbieraliśmy to co zostało. Popołudniowe grzybobrania są uciążliwe przy tak dużym słońcu a grzybów też resztki, które zostały po tych co byli rano. Nawet pod wieczór nie byliśmy w lesie sami. Jak widać na zdjęciu grzybki różne. Borowiki szlachetne, ceglaste, rydze jodłowe, maślaki kilka kurek a nawet jeden podgrzybek złotawy. Prawdziwki niewielkie ale to chyba dopiero pierwszy lub drugi dzień jak się pojawiły. Kilka większych i sporo drobiu ale przy takiej pogodzie szybko podrosną. Czapki przepiękne, przypalone mocnym słońcem choć zbierane w ciemnym lesie jodłowym. Właśnie w takim trzeba je szukać. Jak jest w innych gatunkach lasów nie wiem. Ryby, grzyby, praca i komputer to trochę za dużo jak na mnie jednego ale jeszcze w środę lub czwartek wybiorę się do lasu rano. Może trochę poprawię wyniki to coś dopiszę.

Prawdziwków ciąg dalszy 20.06.2012r.obraz jpg. zdjęcie dorodnego borowika szlachetnego w igliwiu, czerwiec 2012r

Do lasu wybrałem się wcześnie rano i bez żony. Za większymi borowikami trzeba troszkę pobiegać po gęstych krzakach i trawach a zacząć skoro świt. Są dobrze widoczne z daleka. W lasach świętokrzyskich strasznie sucho i jeśli nie popada duży deszcz to pierwszy wysyp prawdziwka skończy się szybko a zdrowy to już nie jest. Odpada obecnie ok. 50% zbiorów a niektóre grzyby są struchlałe jeszcze w lesie. Dla mnie zbieranie maluchów nie ma sensu, ważniejsze są wrażenia duchowe a takie grzyby jak w środę, sprawiają mi sporo radochy. Oko i aparat są zadowolone. Biorę to co widzę a widzę coraz gorzej. Prawdziwki na zdjęciach śliczne, duże, opalone gorącym słońcem. Nazbierałem różnych są i małe, więc można jeszcze wybrać się za nimi w nasze lasy bo kiedy zginą tego nie wie nikt, ale za długo zwlekać nie należy.obraz jpg. zdjęcie wiaderka z prawdziwkami w lesie, pierwsze czerwcowe w 2012r Wyskoczyły w tym roku niespodziewanie i trochę wcześnie. Zbieramy je oczywiście w jodle, małe zdrowsze na gołym igliwiu a większe raczej w trawach, ścinkach i przy drogach. Jeśli sam zbieram grzyby to zazwyczaj biorę tylko prawdziwki ale oprócz nich ciężko obecnie coś spotkać. Są jeszcze muchomory i pojedyncze egzemplarze borowików ceglastoporych.

Trzeba też uważać na kleszcze, jest ich sporo i są maleńkie. Trudno je w domu zauważyć. Właśnie dziś wyjąłem dwa poniedziałkowe, dla mnie to normalka. Rzadko je łapię a w poniedziałek byłem w krótkich spodniach, więc lepiej ubierać się szczelniej.

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Grzyby czerwiec 2012r. Wpis 8.

Moje pierwsze grzyby w 2012r.obraz jpg. zdjęcie miseczki rydzów jodłowych na najnowszym PC Formacie

Okolice Kielc.

Pierwsze grzyby w tym roku pojawiły się jeszcze w maju. Po doniesieniach prasowych o zbiorze borowików w podkarpackich lasach i ja wybrałem się do lasu na pierwszy w tym roku rekonesans. Mimo usilnych starań grzybów jadalnych nie spotkałem. Był to początek maja i nie bardzo liczyłem na to, że uda mi się coś trafić. Co prawda znajomy pokazywał mi uzbierane przez siebie majówki, ale ja nie znam na nie miejscówek. Przynosił je kilkukrotnie lecz w niewielkich ilościach.



Uważnie śledzę wszystkie wiadomości dotyczące zbieranych w tym roku grzybów,
więc wiem, że w niektórych rejonach jest ich dość sporo. Jak zwykle o tej porze roku można już nazbieraćobraz jpg. zdjęcie pierwszego w tym roku podgrzybka brunatnego większe ilości koźlarzy czerwonych, borowików ceglastoporych i kurek. Są to pierwsze czerwcowe grzyby. Zbieramy je przeważnie
w lasach: koźlarz - las mieszany, borowik ceglastopory - las jodłowy, kurka - las sosnowy. Nawet wiadomości o tych zbiorach nie skłoniły mnie do odwiedzenia
lasu, zazwyczaj wybieram się za pierwszymi prawdziwkami. Dopiero gdy żona kupiła miseczkę rydzy jodłowych, ogromnie się zdziwiłem i wyskoczyłem na pierwsze
w tym roku kurki, oczywiście z aparatem. Zdjęcie rydzy na nowym numerze PC Format bo i ja nie mogłem w to uwierzyć. Znów nietypowy wysyp, który moim zdaniem zwiastuje dziwny dla grzybów rok. Jaki to trudno powiedzieć, poprzednia jesień była sucha i uboga w zbiory szlachetniejszych odmian. Borowików było mało, rydzy prawdziwych praktycznie wcale a nawet z podgrzybkiem był kłopot, oczywiście w naszym województwie świętokrzyskim.  Długoterminowe pogody zapowiadają częste deszcze i ciepło, więc świetne warunki do większych wysypów. 




obraz jpg. zdjęcie miseczki pieprznika jadalnegoW lesie byłem tylko godzinkę w środę 13.06.2012r. Efekt to miseczka niewielkiego pieprznika jadalnego i jeden stary ale zdrowy podgrzybek brunatny. Swoją
drogą też dziwny grzyb o tej porze roku. W lesie cicho i spokojnie, ale powoli zaczyna dojrzewać jagoda i poziomka, więc amatorów do ich zbiorów przybędzie, puki co zapraszam do odwiedzenia naszych lasów. Pierwsze jagody jeszcze kwaśne, ale to w nich można uzbierać większe egzemplarze kurek. Lasy sosnowe, stare wycinki lasu z pozostawionymi gałęziami, mech, jagodziny i igliwie to najlepsze środowisko w którym one występują. Wysyp jest duży ale na razie drobny.

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Wędkowanie w Kaniowie 2012r. Wpis 7.

Kaniów 04.06.2012r.

obraz jpg. zdjęcie kaczki mandarynki pływającej na zalewie w KaniowiePomimo tego, że nie miałem ani jednego brania na tym zalewie, postanowiłem napisać kilka słów i o nim. Wędkowałem przy sporym ochłodzeniu, północno-zachodnim wietrze i dużym zachmurzeniu od godziny 11 do 20. Konkretnie był to poniedziałek. Nad wodą niewiele osób, przewinęło się kilku spinningistów, jedna osoba łowiła z gruntu na żywca no i kilka z gruntu, tradycyjnie białą rybę. W godzinach południowych siedziałem sam. Zanęta standardowa z dodatkami jak na innych opisywanych zalewach. Przynęty to kukurydza, biały, czerwony, rosówka i żywiec. Początkowo dwa pickery, potem spławik i żywcówka. Często zmieniałem a brania i tak do samego końca nie zobaczyłem. Wędkowałem z wysokiego brzegu od lasu a wszyscy inni praktycznie na małej plaży. Nigdy tam nie łowiłem a o informacje na temat zalewu trudno, wędkarze chyba tylko miejscowi. Kolega który łowił z gruntu na japończyki ok. godziny 12 miał branie drapieżnika ale przeczekał i ryba zostawiła żywczyka. Może to sandacz bo ponoć są. Jedyną rybę którą widziałem złowił przed moim odjazdem wędkujący od strony tamy. Był nim mały karpik, coś około wymiaru. Artykuły o wędkowaniu dziennym na naszych zalewach piszę by dać choć pobieżne informacje jak i gdzie najlepiej odpocząć podczas zbliżających się wakacji. Jak dotąd najlepszą wodę do kąpieli spotkałem właśnie tutaj. Ogólnie czyściutko a woda kryształ i może to jest winą słabych efektów wędkarskich. Okolica śliczna, las, cisza a na dodatek mieszkańcem zbiornika jest kaczka mandarynka którą na wolności widziałem pierwszy raz w życiu.obraz jpg. pływające po zalewie w Kaniowie kaczki krzyżówki a wraz z nimi pływa kaczka mandarynka Pokazuję ją na zdjęciach bo ptaszek przepiękny i niespotykany u nas. Jeśli zaś chodzi o wędkowanie to chyba tylko wieczorem, w nocy i rano bo zalew mały, ograniczony zakazem połowu od tamy i tarliska a latem dojdą kąpiący się. Od strony lasu można łowić i w dzień, głębokość wody duża nawet przy samym brzegu. Wszyscy łowią bez nęcenia na białe robaki. Pickery i koszyk lub grunt z ciężarkiem na sygnalizator.

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Wędkowanie w Cedzynie 2012r. Wpis 6.

Cedzyna 17.05.2012r.obraz jpg. widok siatki wędkarskiej z rybami, płocie

Pierwsze w tym roku wędkowanie na moim ulubionym zalewie w Cedzynie wypadło akurat w czasie sporego ochłodzenia po zimnej Zośce. Wiatr był dość duży, zachodni a dzień słoneczny. Pojechałem sprawdzić czy cokolwiek można złowić po napełnieniu zbiornika w zeszłym roku. Ze słyszenia wiedziałem, że zalew został trochę zarybiony karpiem oraz linem no i sporo ryby zostało w korycie. Wędkujących niewielu i to raczej od strony Woli Kopcowej a ja przysiadłem na zatoce emerytów od dawnych kibli. Łowiłem od godziny 6 do 10 początkowo na spławiczek i na pickera a potem tego drugiego zmieniłem na żywcówkę. Zanęta standardowa płociowa z płatkami owsianymi, paczką białych i puszką kukurydzy. Na spławikówce delikatny zestaw i czerwony robak. Ku mojemu zdziwieniu brania częste ale wszystkie wyjęte okazy karpików i japończyków to efekt fenomenalnego wytarcia ryb po spuszczeniu wody. Karpiki malutkie i to wytarte nie tylko w jednym roku, praktycznie ze wszystkich odmian. Lustrzenie, królewskie i pełnołuskie z tej nowej szerokiej odmiany z różowymi płetwami brzusznymi w świetnej kondycji i zdrowiu. Wytarła się też spora ilość japończyków, więc by nie kłuć tego drobiu na haczyk założyłem kukurydzę. Brania rzadsze ale zaczęła skubać płoć ze starej wody. Nie za wiele tak jak widać na zdjęciu. Wróciły do wody. Oprócz nich trafił się też niewielki jaź. Na żywca oczywiście nic nie wzięło. Wędkujących mało ale jednak są, więc proszę sprawdzać by nie mylić karpi pełnołuskich z japończykami bo są bardzo podobne. Karpie mają co prawda nie duże ale jednak wąsy, japończyk ich nie ma. Wymiar karpia to 35cm. obraz jpg. widok małego pełnołuskiego karpiaBardzo często się zdarza, że wędkarze ich nie rozróżniają i pakują je do siatek jako japończyki. Jak na tak krótki okres czasu, to już wystarczająco zmarnowano ryb na tym zbiorniku. Uszanuj to, o co przyroda zadbała sama. Mam cichą nadzieję, że i inne ryby tak znakomicie się wytarły, więc za jakieś pięć lat, jeśli nic się znów nie zdarzy, ryb będzie sporo nawet bez zarybień.

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć.