Blog wędkarski.

Witam wszystkich na moim blogu.         

Jest to trochę nietypowy blog, bo oparty na Joomli a nie na WordPressie, ale i tutaj dodałem możliwość komentarzy dla zarejestrowanych użytkowników. Wszyscy niezarejestowani zobaczą wpis tylko do przycisku "Zaloguj się, aby zobaczyć". Cały artykuł do przeczytania i komentarz po zalogowaniu. Nie zależy mi by reszta artykułu była dostępna tylko dla zarejetrowanych, lecz możliwość komentarzy już tego wymaga. Nie mam czasu przeglądać stale wpisów na blogu.

 

Wędkowanie w Ciekotach 2012r. Wpis 5.

Ciekoty 23.05.2012r.obraz jpg. zdjęcie zalewu w Ciekotach, widok miejsca na postawienie samochodu

Jeśli oglądałeś kiedyś w mapach Google jak wygląda zalew w Ciekotach to zdjęcia były robione latem. Widoczne plamy to jest porastająca zbiornik roślinność twarda fotografowana w latach wcześniejszych, obecnie troszkę jej jeszcze przybyło. Gdzieś w sieci widziałem sandacze złowione w tym zalewie i nie do końca, w to uwierzyłem, więc wybrałem się na mały rekonesans, nie za nimi bo jest jeszcze okres ochronny ale tak ogólnie obejrzeć wodę i sprawdzić co się w niej dzieje. W Ciekotach byłem o godzinie 14 a odjechałem wieczorem. Wiatr bardzo mocny północno-wschodni, słonecznie. Wędkowałem spławikówką i teleskopowym pickerem, potem tego drugiego zmieniłem na żywcówkę z płotką. Identycznie jak na zalewie w Cedzynie. Na spławiku najpierw czerwony robak a potem kukurydza. Na pickerze kukurydza a potem długi przypon i rosówka. Zanęta kupiona linowa pod spławik i na pickerze z puszką konserwowej kukurydzy, białymi robakami i płatkami owsianymi. Brania praktycznie tylko na kukurydzę i to samej drobnej płoci. Największa troszkę ponad 20cm. Na żywca ani na rosówkę brania nie było. Płotki oczywiście od razu wypuszczałem. Nad wodą byłem sam i raczej oprócz miejscowych nikt tam nie łowi. Woda cicha i spokojna bez widocznych spławień większych ryb. Ani razu nie pogonił drobnicy szczupak czy sandacz a płoci jest dużo. Na złowionych płotkach nie zauważyłem też wyraźnych śladów zębów obu tych drapieżników ale ostatnie obraz jpg. zdjęcie ryby płoci warunki atmosferyczne mogą być tego przyczyną. Nie trafił się też ani jeden linek choć słyszałem, że jest ich tam sporo. Ciekawość swoją zaspokoiłem ale w tym roku wybiorę się tam choć raz zobaczyć co z tym sandaczem. W latach poprzednich i ja często łowiąc ciekawe ryby, pytających odsyłałem na całkiem inne wody, więc by mieć pewność trzeba takie wiadomości zasłyszane sprawdzić samemu.

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Wędkowanie w Wilkowie 2012r. Wpis 4.

Wilków 21.05.2012r.

obraz jpg. widok betonowej kładki na zalewie w Wilkowie

Moje wędkowanie na zalewie w Wilkowie. Oczywiście są to informacje dotyczące łowienia dziennego dla zwykłych wędkarzy a nie dla profesjonalistów. Traktuję je jako porady dla tych co chcą sami lub z rodziną rekreacyjnie odpocząć nad wodą i pobawić się wędkami. Nad zalewem byłem od godziny 10.30 do 20.30. Łowiłem przy upalnej pogodzie i silnym południowym wietrze dwoma teleskopowymi pickerami na mniejszej odnodze za kładką. Zestawy i zanęta identycznie jak na zalewie w Strawczynie. Na jednej wędce kukurydza konserwowa a na drugiej ryż preparowany namoczony w oleju z aromatem. Do kukurydzy też boczny trok, tylko daję długi 50cm przypon. Po kilku godzinach i większym zainteresowaniu ryb kukurydzą obie wędki postawiłem właśnie na nią. Jako że był to poniedziałek i dość nietypowa pora to nad wodą nie było wielu wędkujących a u tych co akurat kończyli wędkowanie siatek z rybami nie zauważyłem. Na mniejszej części zalewu było kilka osób a na większej spinningowała jedna, ale wszyscy dość szybko odjechali. Przez cały dzień oprócz mnie za mostkiem łowił tylko starszy pan, czyli pełny relaks. W godzinach południowych brań bardzo mało ale trafił się leszcz i jaź a po południu więcej, lecz sporo nie zaciętych bo na kukurydzę skubała płoć i to nie za wielka. Efekt wędkowania to dwa leszcze, takie sobie, jaź i kilka płotek, zresztą widać na zdjęciach. Po godzinie 16 przy tamie rozstawili sprzęt karpiarze z proteiną ale odjechali jeszcze wcześniej niż ja, bez brania. W zeszłym tygodniu trafili jakieś karpie a jeden miał ponoć 15 kg. Ostatnio co weekend odbywają się w Wilkowie zawody i podobno też sporadycznie ale łowi się spore karpie. Ogólnie zalew jak wszystkie inne ostatnio oddane, trochę karpia, leszcz, jaź, szczupak i drobnica. Ryb nie za dużo, ale okolica przyjemna i czysta.

obraz jpg. widok wypuszczanych z siatki do wody ryb

Złowione ryby wypuściłem i tak robię cały czas ale trudno jedną ręką wysypać je z siatki a drugą zrobić dobre zdjęcie. Zazwyczaj nawet nie biorę siatki lecz po wypięciu wypuszczam do wody. Dopisek w odpowiedzi na dość rzadkie e-maile zarzucające mi, że propaguję na stronie mięsiarstwo lub namawiam do brania ryb. 

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Wędkowanie w Strawczynie 2012r. Wpis 3.


Strawczyn 10.05.2012r.obraz jpg. zalew w Strawczynie, widok malej plaży

W miarę wolnego czasu będę przedstawiał efekty kilkugodzinnych wypadów na łowiska tutaj opisywane. Padło najpierw na Strawczyn bo to nowy zalew, więc podpowiem jak łowić. Zastosowanie mojej porady oczywiście dowolne, jak to zwykle u mnie na stronie, nie chcesz nie musisz, twoja sprawa. Ryby tam jeszcze niewielkie ale pobawić się trochę można o co na innych wodach trudno. Ciekawy zalew na wypad z rodziną, dzieci będą miały frajdę i zainteresują się wędkowaniem bo coś na wędkach się dzieje. Łowiłem oczywiście bez wcześniejszego przygotowania miejsca między godziną 10 a 18.30 w dużym upale. Brały karpiki takie pod wymiar i niewielkie japońce. Trafił się też mały jaź. Ryb nie mierzyłem, więc może i któryś karp był wymiarowy, ale większy nie wziął choć kilka mi spadło. Wyglądały na podobne. W sumie złowiłem kilkanaście japońcy, tyle samo karpików i jednego jazia. Sporo ryb z pleśniawką dość zaawansowaną, akurat te wszystkie trzy wymienione gatunki. Przydałoby się lekarstwo lub wapnowanie zalewu na zimę jak to robiono dużo wcześniej, ale to uwaga dla opiekunów zbiornika. Woda na zalewie zawsze mętna nie za przyjemna do kąpieli ale nie mam pojęcia dlaczego, to wina najprawdopodobniej rzeczki. Łowiłem dwoma teleskopowymi pickerami na kanguski w oleju zaprawione zapachem. Wystarczy namoczyć tylko przez kilka godzin. Żyłki grubości 0.22mm, koszyczki 30g, krótkie 15cm przypony grubości 0.14mm na malutkim krętliku i haczyki nr.6. Krętlik utrzymuje przynęty pływające przy dnie. Zestawy wiązane na bocznym troku. Koszyk na żyłce o długości 15cm a przypon na dłuższej 40 cm. Do tego kilogram zanęty płociowej, bo taką akurat miałem, paczka płatków owsianych, paczka pokruszonych biszkoptów, dwie puszki kukurydzy konserwowej i dolałem troszkę dipu Tandem Baitsa, śmierdzącego. Wszystko poszło do wody choć tylko nabijałem w koszyki, nie nęciłem. Skubnięć, szarpnięć i brań była masa, więc po rozrobieniu połowy musiałem dorabiać do końca. Zanęta po zacięciu ma cała wypadać z koszyka, musi nie być gliniasta a pół sucha, ryby muszą do czegoś przychodzić. Kołowrotki z dobrze wyregulowanym hamulcem bo ryby wyjątkowo silne i zrywają cienkie żyłki. Jednemu z karpików wyjmowałem z pyska cudzy urwany haczyk z białymi robakami. Na zalewie oprócz lustrzenia i królewskiego zostały wpuszczone karpie pełnouskie, chyba jest to odmiana chińska, więc jeśli zabierasz ryby do domu to sprawdzaj czy japończyki nie mają wąsów. Z wąsami to oczywiście te karpie a ich wymiar ochronny to 35cm. Zdjęcia są na stronie, więc jak widać bardzo czysty i przyjemny wzrokowo zalewik z parkingiem a dla tych bez samochodu niedaleko jest przystanek. Często i długo kursują BUSy a nawet ZTM puściło do Strawczyna linię komercyjną nr 203. Nie przyglądałem się dokładnie ale podobno nad wodą są kamery, więc i porządek będzie większy bez ekscesów.

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Pierwsze wędkowanie w 2012r. Wpis-2.

Pierwsze wędkowanie w 2012r. Wpis-2.

        Pierwszy wyjazd na świeżo odmarznięty zbiornik w dniu wagarowicza w roku 2012 mile mnie zaskoczył. Kartę opłaciłem dopiero przed tygodniem. Troszkę chorowałem. Praktycznie corocznie w ten sam sposób rozpoczynam sezon na zalewach. Jeśli ktoś czyta stronę i cokolwiek z niej pamięta to wie, że połowy zaczynam ciut grubiej, niż powinienem na wiosnę. Może o kilku sprawach napiszę powtórnie, ale ponoć piszę ogólnikowo więc się poprawiam. Efekt wędkowania, dwa zdjęcia karpi. Brań było sporo, ryb też. Największy 45cm. Reszta małe nie mierzone takie jak mniejszy na zdjęciu.obraz jpg. zdjęcie karpia nad brzegiem

        Zaznaczam tak łowię ja, bo tak lubię. To nie moje wytyczne, tylko suchy opis wiosennego połowu. Każdy z niego może wybrać coś dla siebie i zastosować w swoim wędkowaniu. Praktycznie wszystkie ostatnie lata łowię podobnie. Wybierając się na pierwsze rybki kupiłem białe robaki i kukurydzę konserwową. To tyle. Zanęta płociowa z zeszłego roku, niewiele. Pachnąca i nie barwiąca rąk, czyli zwyczajna. Do tego zeszłoroczny dip Tandem Baitsa homar&rak impact. U nas raka pręgowanego w wodzie jest masa. Paczka płatków też z zeszłego roku. Do wiaderka pół paczki płatków owsianych, trochę zanęty, pół puszki kukurydzy, paczkę białych, dolać trochę dipu i zalewę z kukurydzy. Wymieszać. Zanęta ma być pół mokra. Zawsze z wiosny łowię na dwa bardzo miękkie pickery, koszyczki trzydziestki na bocznym troku, mały krętlik i przypon z żyłki 0.12mm długi. Potem 0.14 lub 0.16mm w zależności jak spore ryby wchodzą i czy mam ochotę bawić się w czasie holu z nimi dłużej. Żyłka główna 0.20mm. Haki Gamakatsu nr 8 żółte na kukurydzę, nr 6 samo zacinające cienkie na ryż preparowany w oleju z zapachem zakończony białym robakiem. Jedna wędka z kukurydzą a druga z ryżem. W zależności na co częściej są brania to zmieniam obie wędki i łowię jednakowymi przynętami. Brały lepiej na kukurydzę, jedno lub dwa ziarnka bezpośrednio nabite na hak. Woda nie głębsza niż 1m. W tym dniu temperatura wody wieczorem wynosiła 8 stopni. Pogoda, spory wiatr północno-zachodni, zachmurzenie całkowite, dość ciepło. Łowisko nie nęcone wcześniej. Po prostu pierwszy rekonesans z zamiarem przygotowania dalszego wiosennego wędkowania. Przed odjazdem zanęcam więcej, resztę kukurydzy z puszki i dodatkowo jedną lub dwie by ryby przyzwyczaić do moich przynęt i zapachów. Nęcenie na odchodne zmusza do coraz dłuższego zostawania nad wodą. Łowiąc, często przerzucam zestawy. Mogę tak łowić i cały rok, lecz zazwyczaj wędkuję do maja. Tym sposobem zmieniając ziarno dodawane do nęcenia reguluję ilość brań ryb, które przyjdzie mi ochota połowić i które po kolei wraz z ocieplaniem się wody zaczynają intensywniej żerować. Czyli, koniec marca i kwiecień jazie - kukurydza lub groch, kwiecień i duża woda leszcze - raczej groch, na haku groch lub ryż a pod koniec kwietnia i początek maja amury - dużo kukurydzy konserwowej na hak to samo na drugiej z pianką. W zależności od brań na haki zakładam jedno ziarnko grochu, ziarnko kukurydzy lub dwa, trzy ziarnka ryżu z białym robakiem. Groch przygotowuję zawsze tak samo (strona leszcz na groch, dip jak wyżej). Jeśli chcę podnieść nad dno kukurydzę lub groch, daję piankę wypornościową z dipem. Oprócz ryb wymienionych, na wszystkie te przynęty oczywiście trafiają się karpie, japońce i płocie. Najlepszych brań wiosną trzeba się spodziewać jak przez cały rok, przy podniesionym stanie wody, dużym zachmurzeniu i silnym zachodnim wietrze. Dopuszczalne są też niewielkie opady deszczu. Bardzo ważna jest też temperatura w nocy, czym wyższa tym lepiej. Spore przymrozki nocą i towarzyszące im zazwyczaj słońce w dzień oraz niski stan wody praktycznie wyklucza brania. Wyjątkiem są amury bo one lubią niskie stany wody i słoneczną pogodę. Ryby trafiają się oczywiście różne bo nęcenie ziarnami nie jest wybiórcze tak jak proteiną. Większość z nich wagowo jest średnia bez okazów, ale przez okres wiosenny można złowić kilka karpi i amurów do 5-7kg, spore leszcze i jazie. Wszystko zależy od ilości wypraw nad wodę i nęcenia. Zdjęcia jeszcze ciepłe. obraz jpg. widok karpia o wadze 2kg na trawie

        Zdaję sobie sprawę, że wędkarze w dzisiejszych czasach mają możliwość łowienia wszędzie na świecie i wyprawa na trocie, dorsze czy inne duże ryby nie jest problemem. Jest sporo ludzi w Polsce którzy już w tym roku złowili sporo ciekawych ryb a ja piszę o jakiejś maliźnie. Ale lubię nasze pobliskie świętokrzyskie wody i Kielce bo tu się urodziłem a ryby są jakie są. Fajnie posiedzieć wieczorkiem nawet tutaj.

        Odnośnie proteiny i karpi to oczywiście kto nią łowi to może już teraz zacząć nęcenie. Trzeba tylko ograniczyć je do 0.5kg samych kulek bez dodatków.

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Wiosna za pasem. Wpis-1.

Wstawiam pierwszy wpis na blogu, by sprawdzić jak wszystko będzie działać.

A tak na początek witam wszystkich.obraz jpg. lód na zalewie w Cedzynie

        Mroźna zima pozwoliła mi trochę popracować nad opanowaniem ustawień portalu, lecz na wędkowanie już go zabrakło. Bardzo mało piszę, lecz powoli zaczynam łapać o co w Joomli chodzi i postaram się pisać więcej. Wstyd się przyznać, ale jeszcze w tym roku nie wędkowałem i nie opłaciłem karty wędkarskiej. Jak prognozowałem w listopadzie o anomaliach grzybowych, zima była krótka, przyszła późno a wiosnę już widać za płotem. Sporo rozmawiam o rybach, więc z opowieści wiem, że rewelacji w połowach zimowych u nas nie było. Z pierwszego lodu na Chańczy brał większy okoń, nie za wiele i nie za wielki a teraz ruszyła płoć i leszcz. Na innych zalewach było jeszcze słabiej, ale piszę o tym co słyszałem. Pewnie było sporo osób co nie narzeka, połowili. Tak poza tym to trudno wędkować przy takich niskich temperaturach jakie nawiedziły nas w tym roku. Pierwszy lód z którego dobrze bierze okoń narósł szybko do sporych grubości. Osobiście sezon zakończyłem przed samym sylwestrem, oczywiście próbując złowić sandacza. Koniec zeszłego roku ale i cała jesień nie dały połowić. Sandacz żerował słabo lecz nie ma mu się co dziwić. Cały styczeń był ciepły (a ryba to wszystko czuje), więc nie grasował mocno jesienią. Na rzekach powoli zaczynają się brania pierwszej płoci, ale też sporadycznie i nie za wielkiej. Od pierwszego lutego można łowić pstrąga, lecz w pobliżu Kielc po popularniejszych rzeczkach
chodzi masa osób.

Zaloguj się, aby zobaczyć.