Węgorz z gruntu - Przygotowanie i nęcenie łowiska na węgorza.

 

obraz jpg. widok dużego węgorza

 

Przygotowanie łowiska na węgorza.

Jeśli czytasz moją stronę, to wiesz, że każde poważne łowienie zaczynam od przygotowania łowiska i nic nie zostawiam przypadkowi. Podobnie jest z węgorzem. Nęcić zacząłem kilka lat temu a pierwszego złowiłem będąc jeszcze w szkole średniej. Najlepsze brania przypadają na maj, ale łowić można i w listopadzie, przy odpowiedniej pogodzie dobrze bierze późną jesienią. Ale najszybciej złowisz go w miesiącach letnich, podczas ciemnych, burzowych, gorących nocy. By go złowić, populacja w danej wodzie musi być spora. Jeśli słyszałeś, że kilka osób złowiło węgorza w danym zbiorniku, możesz spróbować zanęcić po mojemu i spróbować szczęścia. Nie w każdym miejscu przebywa i przyjdzie do nęconego. Kilka razy, mimo nęcenia, złowiłem jednego lub dwa, choć w zalewie było go sporo.

Nęcenie węgorza.

Dawniej do nęcenia używałem kawałków pociętych płoci i uklej, teraz stosuję wątróbkę drobiową. Można płatkami owsianymi z krwią, ale tak da się zrobić w konia raz, lub dwa. Musi mieć treściwe żarcie, by przychodził na stałe. W wybrane miejsce w którym z dużym prawdopodobieństwem może przebywać, czyli niedaleko brzegu, w pobliżu zatopionych pni i korzeni, zazwyczaj przy starych korytach rzek na których powstał zalew o dnie raczej mulistym, nęcę kilka dni, porcjami ok.0.5 kg. Kupuję więcej, zamrażam po porcjowane i kiedy jadę zanęcać, zamrożoną biorę ze sobą. Dlaczego mrożoną - na dalszy rzut wędziska, pokawałkowana nożem dalej leci z procy. Jeśli łowię przy samym brzegu, mogę nie mrozić. Jeżeli węgorze w danym zbiorniku znają wątrobę (inni też nią nęcili), niekoniecznie akurat węgorze, bo i sumy można znęcić, to czas trwania przygotowania łowiska można ograniczyć do trzech, czterech razy, a potem przyjechać na nocną zasiadkę. Na haki dobrze jest założyć rosówki lub kawałki uklei lub płoci. Tym sposobem najszybciej sprawdzisz, czy ryby są w łowisku. Jeśli ich nie ma, nęcić trzeba dłużej, a sprawdzać jak wyżej, tylko potem na jedną wędkę rosówki a na drugą wątrobę (wielkość małego orzecha włoskiego), też na takim samym haku. Jeśli już zaczną brać na wątrobę, to łowię na nią. Można łowić same większe sztuki. Po jakimś miesiącu, brań jest coraz mniej i jeśli jestem cierpliwy to jeszcze trochę łowię. Jeśli nie, to jeszcze w trakcie połowów przygotowuję sobie inne miejsce, by nie tracić czasu na wyjazdy, tylko dla samego nęcenia. Następną nęconą rybą jest niekoniecznie węgorz. Wszystko zależy od pory roku i mojej zachcianki, lub testu nowej metody połowu konkretnej ryby.

Całe życie coś cuduję z rybami, więc mam akurat o czym pisać. Na rekordach i rybach to już niewiele mi zależy. Ważne, by umieć złowić coś tam, gdzie inni nie mogą a ryby to już szczegół.

Wyżej na zdjęciach masz trzy węgorze złowione w tym roku, był i czwarty ale nie nadawał się do pokazania. Dwa pierwsze 1.30kg i 1.20kg, 0.80kg i ten na zdjęciu o.60kg. Ogólnie w tym roku i następnych, będę łowił ryby na potrzeby artykułów do strony. Coraz częściej brak mi czasu na dłuższe przebywanie nad wodą. Po nockach muszę pospać, potem praca, artykuły i zdjęcia. Same się nie napiszą i nie obrobią. Zdrowie też już nie takie, jak dawniej.